Chaotycznie, choć lirycznie. Rozmowa ze sobą.

Jak na wywiad, zacznę trochę niebanalnie. Kim jesteś?
- Kim jestem? To naprawdę trudne pytanie, ale odpowiedź jest jeszcze bardziej skomplikowana. Chciałabym minimalistycznie stwierdzić, że sobą, bo część mojej osobowości ku takiej oszczędności w słowach się skłania. Jednocześnie pragnę za Poświatowską powtarzać, że jestem lasem i łąką i drżeniem liści. Poetycka strona mojego ja nieustannie pcha się na powierzchnię, to chyba dobrze. Maluje we mnie paletę uczuć, którymi dzielić się mogę ze światem. A jednak jestem jeszcze kimś, tak sądzę. Osobą, w której mnożą się konflikty wewnętrzne i która żyjąc codziennością nie ma pojęcia o swej przyszłości.
Prowokuję moim temperamentem, kolorystyką ubrań i wysokim tonem wypowiadanych słów. Prowokuję podejściem do świata, choć czy prowokacją może być kalka zachowań zwykłych dziewczyn?
Więc kwintesencją odpowiedzi byłoby krótkie: jestem sprzecznością. Kobietą.

Odpowiedź płci zaiste godna. Wewnętrzny konflikt trudno jest ludziom ukazać, jak więc ty pokazujesz się innym?
- Nie chcę być brana za dziwną, bo w życiu nie chodzi o bycie odludkiem, a jednak czasem wyraźnie odstaję od tłumu. Każdemu staram pokazać się z jak najlepszej strony, ale ciężko jest dostosować się do wszystkich, którzy stoją na mojej drodze.

Nosisz więc maski?
- Nie lubię tego pojęcia. Uważam że jest mocno przerysowane i stara się pod złym kątem sięgać w naturę człowieka. Nawet jeśli wśród jednych jestem spokojna i liryczna, a w innym środowisku wybuchowo-ekscentryczna, nie sądzę, żebym nosiła maski. Mam po prostu złożoną osobowość, której różne aspekty ujawniają się w konkretnych sytuacjach. Więc dostosowywania swojego zachowania do warunków nie nazywam noszeniem maski, a jedynie pokazywaniem siebie z innej perspektywy. Nie jesteśmy przecież kartkami i mamy więcej niż dwie strony.

Czy masz w związku z tym problem z wyrażaniem siebie?
- Oczywiście, któż z nas nie ma? Wiele razy zostałam zrozumiana opacznie, bo ironia w mojej wypowiedzi brzmiała zbyt niewyraźnie. Niejednokrotnie chaos w budowie zdania robił swoje. Czasem zwyczajnie nie potrafiłam znaleźć odpowiednich słów by wyrazić swą opinię. Mam wrażenie, że kiedy rozmowy schodzą na tematy trudniejsze niż te, które poruszamy na co dzień i zaczynają się dyskusje dotyczące religii, życia bądź nas samych, nietrudno jest o problem z wytłumaczeniem tego, co mamy na myśli. Bo jak mam opowiedzieć ateiście o Bogu albo jakich słów użyć określając mój charakter, którego przecież sama do końca nie znam?

A co odpowiedziałabyś na pytanie o cel twojego życia?
- Szczęście. Bo ono oznacza, że mam wszystko, czego mi trzeba.

No comments:

Post a Comment