Nie ma co ukrywać, pasażer pociągu jest zaradny
i często nawet w najmniej dogodnym
do tego miejscu potrafi wyjąć laptopa i oglądać film z nosem włożonym
prawie w ekran. Jednak także konduktor nie grzeszy brakiem sprytu
i w miejscu, gdzie szpilki wcisnąć się nie da, on wciska kasownik, po
czym zagłębia się w gąszczu biletów i legitymacji.
I tak, przeciskając się przez tłum
wczasowiczów, wybierających się na upragniony odpoczynek majowy, konduktor
potyka się niespodziewanie o pasek jednej z toreb, dla której nie starczyło już
miejsca na półce. Na szczęście nic się nie stało, żywa ściana stworzona z
pasażerów ochroniła pracownika PKP i już po chwili, poprawiając przekrzywioną
konduktorską czapkę powraca do kasowania biletów. Pojawia się jednak kolejna
przeszkoda – za moment skończy się bezpieczny przedział i nie tylko znaleźć
będzie trzeba przejście między ludźmi, gromadzącymi się zaraz przy drzwiach –
zawsze jest ich tam najwięcej – ale i pokonać połączenie między wagonami.
Wyjątkowo nieciekawy etap. Potem robi się prościej, zaczynają się miejsca dla
pierwszej klasy, bez problemu można przejść i oddychać. Taką przynajmniej
konduktor ma nadzieję, ale niestety, korytarze i tutaj są przepełnione. Owszem,
miejsca w przedziałach niemało, ale ich cena jest dla większości podróżnych
zbyt duża i tłoczyć się muszą w przejściu. Ciężka jest dola pasażera.
Kiedy konduktor przejdzie już ten istny tor
przeszkód, kiedy w końcu znajdzie się w przedziale dlań przeznaczonym i
nareszcie będzie mógł rozprostować nogi, okazuje się, że trzeba przejść po
pociągu raz jeszcze – maszyna wyjechała właśnie z dużej stacji, wiele osób
wysiadło, inne się dosiadły. Nauczony doświadczeniem konduktor wie, że teraz jego
droga będzie łatwiejsza, zazwyczaj na tym przystanku więcej ludzi decyduje się
na zakończenie podróży, niż na jej rozpoczęcie. Bez zbędnego przeciągania
ponownie uzbraja się w kasownik, na twarz przywołuje uprzejmy uśmiech i
rusza wgłąb pociągu.
Zaradność konduktora potwierdza fakt
sprawdzenia przez niego biletów we wszystkich przedziałach. Kreatywny pasażer,
z nosem włożonym prawie w ekran laptopa, gapił się wówczas na film w obskurnej
pociągowej toalecie.
No comments:
Post a Comment